- Kamil Polka
- 3 maj 2025
- 3 minut(y) czytania
Na zewnątrz pogoda jak z opowieści o arce Noego; wiatr łomotał o szklane okna luksusowego apartamentu na ostatnim piętrze w Warsaw Unit i wspólnie z wielkimi jak piłki tenisowe kroplami deszczu próbował włamać się do środka. Ktoś bardzo wrażliwy, mógłby odczuć delikatne bujanie się szklanej wieży.
Wszystkie ściany zbudowane były z wielkich nieprzepuszczalnych światła słonecznego tafli szkła, sufit był jednolicie czarny i błyszczący jakby wymazany smołą.
W pomieszczeniu nie znajdowało nic z wyjątkiem czterech skórzanych wielkich ciemno czerwonych foteli z wielkimi podłokietnikami ustawionych na samym środku sali tworząc mały krzyż. Fotele były ustawione tak blisko siebie, żeby rozmówcy nie musieli do siebie krzyczeć, ale jednocześnie tak daleko, żeby nie mogli się dosięgnąć ostrymi jak rekinie zęby pazurami.
Atmosfera nie była napięta, nie przypominała wcale spotkania czterech groźnych stworzeń, stworzeń które mogłyby jednym leniwym ruchem ręki powalić wielkiego niczym goryl zawodnika MMA. Dziennikarze, gdyby tylko wiedzieli o takim spotkaniu i musieli je zaprezentować w wieczornych wiadomościach powiedzieliby … spotkanie to nabrało atmosfery jaka towarzyszy rodzicom, podczas planowania balu przebierańców w przedszkolu do jakiego chodzą ich małe urwisy.
Od ponad godziny Emil i Władimir wspominają wspólne wyprawy na łowy, wspominają jak kiedyś wyglądał wampirzy świat w Polsce, mówią o tym czego im brakuje, a co się zmieniło na lepsze.
Borys i Bogna nie wypowiedzieli ani słowa, a jedynie czekali na znak Emila. Znak, że mogą się odezwać. Nie powiedziano im, żeby tego nie robili, jednak instynktownie czuli, że tak powinno być.
Emil nie tylko wobec Borysa wzbudzał taki szacunek, ale również wobec Bogny, która nie wiedzieć czemu nie miała z tym żadnego problemu, co biorąc pod uwagę wcześniejszy stosunek do Władimira było conajmniej zastanawiające.
W pomieszczeniu obok, które Emil nazywał poczekalnią, siedzieli słudzy Władimira bez Juriego, który zajmował się buntem, oraz Alex, który był tak zdenerwowany w otoczeniu przerażających towarzyszy, że wpatrywał się tylko i wyłącznie w wielki telewizor na którym wyświetlana była pierwsza część Jak wytresować smoka. Rozluźnił się dopiero odrobinę, gdy na jedną ze scen w bajce zareagował wybitnie przyjemnym śmiechem jeden z tu obecnych krwiopijców.
- Powiedz nam teraz drogi Władimirze dlaczego tu jesteśmy? - rzekł w końcu Emil.
Atmosfera dalej się nie zmieniła, jeszcze trochę i ubrane w kolorowe sukieneczki mamusie wniosą do sali posypane kokosem albo kawałkami czekolady ciasta upieczone specjalnie na tę okazję
- Alexander chce zdobyć Borysa i Bognę w swoje szpony. - powiedział bez wprowadzenia, bez przedmowy, bez jakichkolwiek wyjaśnień, jakby jedynie wypowiedzenie tych słów wystarczało.
Borys spojrzał na Bognę, Bogna na Borysa, Emil drgnął delikatnie, czego ta dwójka nie wychwyciła, a jedynie Władimir nawet nie patrząc na niego.
Wiatr jakby przybrał na sile, krople deszczu zwiększyły się do rozmiaru ludzkiej głowy i waliły w oszklone ściany wypełniając jej wnętrze dźwiękami wojennymi. Jakby na dachu stała część armii wojsk Janka Sobieskiego wyposażona jedynie w bębny zachęcająca do odwagi swoich walecznych współtowarzyszy broni.
- Nie widziałem go od…bardzo dawna. - mówiąc to spojrzał na Władimira, który również patrzył na niego.
- Kim jest Alexander? - zapytał w końcu Borys.
- Dlaczego chce nas dorwać? - dodała Bogna.
Władimir i Emil milczeli zbyt długo, tak długo, że wybuchowy charakter Bogny dał o sobie znać.
- Do cholery jasnej czego nam nie mówicie? Kim jesteśmy? Wy obaj to wiecie!! - wykrzyczała.
Władimir spojrzał na Emila, a gdy ten wyraził zgodę lekkim ruchem głowy powiedział. - On jest waszym ojcem.
Pytań napływało im teraz do głowy bez liku, jednak Borys wyprzedził Bognę w tym dziwnym wyścigu i zadał te, które jego zdaniem było najodpowiedniejsze właśnie w tej chwili.
- Więc dlaczego chce nas zabić?
Nikt nie wspominał o zabijaniu, jednak Borys to wiedział, Emil podejrzewał, że dzieciak gdzieś w głębinach Rowu Mariańskiego jego pamięci schowane miał wspomnienia, których nie umiał nazwać, ubrać w całość i wydobyć na zewnątrz.
- Umiera i potrzebuje waszej krwi, żeby móc żyć następne tysiąc lat. - powiedział tym razem Emil.

Komentarze