top of page
tlo.png
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 23 mar 2025
  • 2 minut(y) czytania

Prawie 50 lat minęło odkąd wiernie służy Władimirowi. Nigdy nie narzekał, nigdy nie chciał więcej. Jego ambicje nie sięgały tak daleko jak ambicje innych wampirów, które myślą, że w tajemnicy uda im się obalić Włada i przejąć władzę.

„Głupcy”.

Nie mają zielonego pojęcia, że Wład o wszystkim wie, że ma swoich szpiegów w buncie. Taki bunt w buncie. Sprytne z jego strony. Mógłby, już teraz uciąć głowy zdrajcom, ale on chce ich jeszcze wykorzystać. Wład jest niebezpiecznym drapieżnikiem. - pomyślał.

Gdyby nie to, że na scenie pojawił się jeszcze groźniejszy zawodnik, nigdy nie zdecydowałby się wystąpić przeciwko niemu. Chociaż bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że ów groźniejszy zawodnik wraca tam gdzie jego miejsce. Na tron.

- Masz mnie tylko informować o planach Władimira - powiedział mu tamtej nocy.

- Tak Panie.

- Jeżeli dobrze się spiszesz, całą wieczność spędzisz u mego boku, jako mój consigliere.

- Tak Panie.

Nigdy nie widział tak przerażającego stworzenia. Samym wzrokiem sprawił, że był mu posłuszny. Hipnotyzował go. Zmusił do uległości swoimi wielkimi jaskrawoczerwonymi oczami. Jego głos był tak mroczny, jakby sam diabeł do niego przemawiał.

„ To jest diabeł”.

Stał teraz w tłumie z resztą i słuchał przemówienia Władimira. Nigdy nie brał udziału w żadnej wojnie między wampirami. Nie miał pojęcia jak to miałoby wyglądać. Poza tym z tego co słyszał, przeciwko nim miałoby być tylko trzech wampirów. To raczej nie wygląda na wojnę. To powinna być ewentualnie jedynie mała bitwa.

„Mam tylko obserwować, nie wychylać się. Kiedy to przetrwam, będę z legendarnym Aleksandrem”.

Władimir siedział na tronie, a po jego prawej i lewej stronie stali jego najbliżsi słudzy czujnie wpatrując się w tłum zebranych wampirów.

„ Wyszukują zdrajców, patrzą jak kto reaguje na słowa ich Pana. Sługusy. Nie mają pojęcia, że to koniec ich marnego życia. Mój pan wszystkich ich zgniecie w garści jakby byli zwykłymi robakami”.

Drgnął, gdy Juri utkwił w nim wzrok i przeszywał go jakby wszystko o czym myśli miał wypisane na twarzy. Jakby właśnie w tej chwili Juri o wszystkim się dowiedział.

„ Przeklęty Juri, nie może mi przeszkodzić”.

Komentarze


Krew na zębach
bottom of page