- Kamil Polka
- 2 lis 2025
- 3 minut(y) czytania
Drink smakował lepiej od wszystkiego, co pili w dotychczasowym swoim życiu, byli co do tego zgodni.
- Jeszcze jeden? - zagadał barman.
- Pewnie.
Nie wiedzieli ile ich zdołali wypić, zanim nogi same poniosły ich w kierunku parkietu. Nie wiedzieli nawet którego parkietu, bo okazało się, że było ich tam kilka. Na każdym inna muzyka gromadziła charakterystycznych dla niej słuchaczy. Barmana serwującego im drinki dotychczas, już nie spotkali, błądzili między parkietami, między barami, próbując się dopasować do granej muzyki i smakując co rusz drinka w innym kolorze.
Z obserwujących zamienili się w obserwowanych. Oczy Aleksa wyszukały ich już dawno temu, gdy siedzieli jeszcze bez jakiejkolwiek szklanki przy barze. Wyglądali na śmiesznych i bardzo nie na miejscu. Różni ludzi byli w tym klubie, a oni i tak sprawiali wrażenie odmieńców.
Tak mogą wyglądać tylko ludzie, którzy próbują z całych sił ukryć swoje prawdziwe zamiary. Tak mu się przynajmniej w tamtej chwili wydawało. Jednak zmienił zdanie po kilku ich drinkach. Na bank są zwyczajnymi facetami, pracującymi może gdzieś w księgowości, którzy pod wpływem chwilowej odwagi przyszli popatrzeć na dupeczki. Żaden pedofil, morderca czy inny zwyrol nie chlałby jak ta dwójka.
Alex zastanawiał się, kogo zostawi dla siebie i nie miał pojęcia, że sam też jest pod baczną obserwacją.
Bogna miała wprawę w tego typu akcjach, mieszkając na śląsku, teoretycznie pod panowaniem Władimira, teoretycznie, bo i tak robiła wszystko, na co miała ochotę, a najczęściej miała właśnie ochotę robić to co jej zakazano, buszowała nocami po dyskotekach trenując sztukę wtapiania się w tłum.
Wychodziło jej to całkiem nieźle. Nie tylko jak na dłoni dostrzegała Alexa, ale też tych, których on sam ma na oku.
Na początku, wspólnie z Borysem domyślali się, że Alex jedynie samotnie poluje, może coś go gryzie, może wróciły jakieś wspomnienia z czasów, gdy był tylko człowiekim; nie wykluczyli też tęsknoty.
- Dlaczego by nie? - pytał Borys. - My nie wiedzieliśmy za czym tęsknić, ale on pamięta, jest tam gdzieś jakaś jego rodzina, która żyje i może myśli o nim tak jak on teraz o niej.
Ich domysły jednak skończyły się, gdy zorientowali się, że poluje każdej nocy. Nikt nie poluje tak często. Nie po to, by zaspokoić głód. Oni sami, jedynie raz na tydzień wyruszali w ciemną noc w poszukiwaniu pokarmu, a mogliby to robić i rzadziej, wampir bez pożywienia jest w stanie wytrzymać o wiele dłużej jak człowiek bez kebaba.
Wniosek mógł być z tego tylko jeden. Poluje dla kogoś. Dlaczego? Zastanawiała się teraz Bogna, siedząc w loży, między dwoma mięśniakami, walczącymi między sobą na słowa o jej względy. Pech, dla tego, który wygra; dla niej właśnie nastał czas karmienia.
Nad tym akurat zastanawiać się nie musieli, jeżeli Alex poluje dla kogoś, to tylko dla ich ojca. Nikt inny nie był tego wart. Ten stary upiór miał w sobie to coś, co przyciągało jak magnes. Oprzeć jedynie mogli się ci, którzy żywili do niego urazę, sporo urazy. Jak oni z Borysem. Niestety, ale oznaczało to trochę, że mogą w pełni ufać jedynie sobie nawzajem.
Dostrzegła, że dwa cele jakie obrał sobie Alex, kołysząc się na boki, jak gdyby wracali z urodzin do domu, właśnie ruszyli ku wyjściu. Napisała smsa do Borysa siedzącego w BMW kilka ulic dalej, żeby się szykował. W tym czasie, Alex, zahaczył o jednego z nich i wdał się w dyskusję. Mięśniak siedzący obok niej, ubrany w obcisłą różową koszulkę, położył rękę na jej udzie.
- Masz ochotę się przejechać? - zagadała.
- A ty? - odparł szczerząc zęby.
Nie czekając dłużej, chwyciła go za rękę, pociągnęła do wyjścia, wciągnęła w bramę zaraz za rogiem, wbiła ostre zęby w jego szyję, wyssała tyle krwi ile potrzebują w centrum krwiodawstwa po pierwszym listopada, zostawiła go tam i wyszła na chodnik, przy którym już czekał na nią niczym szofer Borys.
- Do samego końca myślał, że porucha.
- Zawsze tak jest.
W tej chwili, z clubu wyszedł Alex w towarzystwie swoich dwóch nowych kolegów.

Komentarze