- Kamil Polka
- 9 mar 2025
- 3 minut(y) czytania
Borys posiadał dziwną umiejętność o której nikomu nigdy nie mówił. Była ona dla niego niezastąpiona i wiele razy z niej korzystał, zawsze w interesach. Przez te ponad sto lat życia nie musiał ani razu wspomagać się nadprzyrodzonymi zdolnościami do obrony czy w walce. Nie było takiej potrzeby.
Teraz po powrocie z wielomiesięcznych wakacji podczas których zwiedzali razem z Bogną i Alexem południową część Francji, północną część Hiszpanii oraz Bawarię w Niemczech jego zdolności uruchomiły się automatycznie. Zachodził teraz w głowę czy nie było tak zawsze, dlatego nigdy nie był zmuszony do walki, do obrony przed niebezpieczeństwem. Gdy gdzieś pojawiało się niebezpieczeństwo uruchamiał się system obronny i nieświadomy tego podejmował decyzję, która oddalała i chroniła go przed zagrożeniem.
Podczas drogi powrotnej to uczucie narastało i gdy zatrzymali się w podziemnym parkingu w jego kamienicy busem z przyciemnianymi szybami osiągnęło level expert.
Podczas tych kilku miesięcy nabrali mnóstwo energii i jeszcze więcej siły. Każdej nocy, będąc w innym miejscu polowali i jedli do syta. Nigdy nie byli głodni. Cały czas się przemieszczali, więc mogli sobie na to pozwolić.
- Zostawcie torby - powiedział Borys zanim wysiedli - przyjdziemy po nie później.
Alex wydawał się zaskoczony, ale nie Bogna. „Ona też to czuje” - pomyślał Borys.
- U góry ktoś jest. Nie wiem czy czeka na nas, czy czegoś szuka.
- Mnie szukają - powiedziała Bogna patrząc bratu w oczy.
Rozmawiali o tym podczas ich podróży i zrezygnowali z zamiaru zemsty na tych, którzy ich rozdzielili w dzieciństwie. Teraz bez słów zdali sobie sprawę z daremności tamtych postanowień. Klanu nie można od tak opuścić i naiwnie myśleć, że nie będzie żadnej reakcji.
Borys i Alex mogli o tym nie wiedzieć, ale Bogna wiedziała. Mimo wszystko wyparła to z głowy i teraz ich mała grupa była przez to zagrożona. Poczuła wyrzuty sumienia. Kochała swoją nową - starą rodzinę. Nie wyobrażała sobie jej stracić. Ani teraz, ani później.
- To nie ma znaczenia. W tej chwili jesteśmy zdecydowanie silniejsi i nawet jeżeli oni będą mieli przewagę liczebną nie mają z nami szans. Mimo wszystko bądźmy ostrożni. Alex wjedziesz windą, będziesz pierwszy i wywołasz zaskoczenie i niepewność. Po zaledwie kilku sekundach z klatki schodowej wyskoczysz ty - spojrzał w oczy siostry - ja zaatakuję skacząc z dachu przez okno.
- Mówisz jakbyś był pewien, że oni są tylko u góry, w mieszkaniu - powiedział Alex z wyrazem zaciekawienia na twarzy.
Zanim Borys odpowiedział, zauważył brak jakichkolwiek oznak lęku na twarzach swoich towarzyszy. Zastanawiał się, czy to przypadkiem nie jest początek czegoś większego. Jakiejś wojny między wampirami. On też to poczuł. Krew w nim zaczęła się gotować, podniecenie wzrastało. „Albo zginiemy, albo będziemy chcieli więcej”.
- Jestem pewien. - mówiąc to, widział jak ciekawskie oczy Alexa wpatrują się w niego. Wiedział, że nie odpuści - Później ci wyjaśnię.
Nie czekając dłużej wysiedli z busa i ruszyli na swoje stanowiska.
Piętnaście minut później było po wszystkim i spokojnie wyciągali swoje bagaże z samochodu. Nie padło ani jedno słowo, nie musiało i dopiero, gdy stali nad ciałami pięciu wampirów, leżących jedno obok drugiego na dachu kamienicy, czekając na pierwsze promienie słońca, słowo to zostało wypowiedziane na głos i zawisło miedzy nimi jak mgła nad upiornym stawem w środku zaczarowanego lasu z którego nikt nie wychodzi.
- Wojna - powiedzieli razem, jakby tworzyli chór kościelny. Jakby wypowiedzenia tego jednego słowa było poprzedzone wielomiesięcznym treningiem.
„Może tak właśnie było” - wywnioskowała Bogna.

Komentarze