- Kamil Polka
- 2 mar 2025
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 9 mar 2025
Minęło pół roku od spotkania z Alexandrem na cmentarzu. Wielkim Alexandrem. Jednym z pierwszych wampirów jakich ujrzał świat. Tak przerażającym, tak potężnym, że każdy inny wampir przy nim staje się małym nietoperzem.
Władimir w innych okolicznościach, także byłby przerażony i uciekałby tak daleko jak tylko się da od tego legendarnego wampira. Wielka miłość jaką utracił, a teraz miał szansę odzyskać dodawała mu jednak mnóstwo odwagi.
Żaden z wampirów, którzy w tej chwili mu podlegali nigdy nie spotkał Alexandra, możliwe, że niektórzy bardziej ciekawi historii swojej rasy posiadają jakąś wiedzę na ten temat, ale za pewne nie taką jaką miał Wład.
To co wiem, to co widziałem, to w czym uczestniczyłem spowodowałoby tylko poczucie strachu i lęku u wszystkich. Uciekliby niektórzy gdzie pieprz rośnie. Inni probowali dowieść swojej odwagi co byłoby idiotycznym posunięciem. Ja zostałbym sam, na przeciwko tego który mi to uczynił. Przeklęty Alexander. Pieprzona Bogna.
W tej chwili z rozmyślań wyrwał go jeden z jego podwładnych. Młody wampir, jeszcze nie opierzony, ale ambitny, inteligentny i oddany. Kiedy Wład go zmieniał, wiedział dokładnie kim jest ten młody chłopak. To nigdy nie jest przypadkowa osoba. Najpierw przez jakiś czas przeprowadza rekonesans, sprawdza jakimi wartościami kieruje się jego potencjalna ofiara. Jakie ma umiejętności, zalety i wady. Marcel nie miał żadnych wad w jego oczach. Był perfekcyjny. I narazie wszystko się zgadzało.
- Znaleźliśmy Bognę i jej brata - powiedział spokojnym głosem.
- Zwołaj wszystkich!
Wyraz twarzy Marcela sugerował, że oczekiwał pochwały za przyniesienie dobrych wieści. Mimo wszystko pokłonił się nisko i wybiegł z sali.
Władimir siedział już od wielu godzin na swoim wielkim fotelu, który przypominał tron jednego z dawnych królów i intensywnie myślał. Zastanawiał się czy nie mógłby upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu. Odzyskać ukochaną i zemścić się na Alexandrze za to co im zrobił. Szybko jednak zrezygnował z tego drugiego. Był pewien, że nie jest w stanie nawet zranić wielkiego wampira.
W dawnych czasach, gdy Wład był młodym wampirem, świeżo przemienionym właśnie przez króla wampirów, jak niektórzy go nazywali i wielkiej rozpaczy po utraceniu wielkiej miłości, jeden z klanów odmówił składania wielkiemu Alexandrowi hołdu. Był to bardzo stary klan, jeden z większych i potężniejszych, którego szlachta uznała swoją siłę za wystarczającą do przeciwstawienia się królowi. Hołd polegał na tym, że przedstawiciele danego klanu mieli udać się do zamku Alexandra, który mieścił się w Bawarskich Alpach by ukłonić mu się i okazać szacunek, a jako dowód oddać mu jednego z członków szlachty, który najczęściej był tylko posiłkiem dla króla. Wiadomość o odmowie dostarczył mu właśnie Wład. Pan i władca rozkazał przygotować powóz do drogi, zabrał ze sobą tylko jego jako woźnicę i ruszyli na spotkanie buntownikom. Wład całą drogę myślał w jaki sposób jego pan ma zamiar przekonać klan do zmiany swojej decyzji. Jak naiwny był jego młody wampirzy umysł. Jak w ogóle mógł pomyśleć, że ktoś kogo lęka się sam Dracula, będzie próbował kogoś do czegoś przekonywać. W drodze powrotnej Władimir przed oczami miał rzeź jakiej był świadkiem. Klan, który istniał przez setki lat i na którego czele stały potężne wampiry, został zmieciony z powierzchni ziemi podczas furii jaka ogarnęła jego pana. Nie zostawił przy życiu nikogo.

Komentarze