- Kamil Polka
- 26 sty 2025
- 3 minut(y) czytania
Miał wrażenie, że jego ciało płonie, a przez żyły przepływa mu gorąca jak piekło lawa. Głowa bolała go jak diabli, a oczy piekły, gdy tylko je otwierał. Minęło trzydzieści minut nim mógł je swobodnie otworzyć, a kiedy tylko przyzwyczaiły się do ciemności zorientował się, że jest na jakimś poddaszu. Pomieszczenie było puste i tylko na środku stał mały stoliczek, a na nim szklanka wypełniona jakimś płynem i wtedy poczuł jak bardzo jest spragniony. Chciał wstać, ale był zbyt słaby, upadł na podłogę i znowu odpłynął.
Kiedy znowu się obudził po kilku godzinach, miał jaśniejszy umysł, ciało go nie bolało, nie czuł gorąca, ani nawet zimna. Czuł za to niesamowite pragnienie. Zerknął na stoliczek i tak jak mu się wydawało wcześniej stała tam szklanka z jakimś płynem. Znowu spróbował wstać i tym razem nie upadł, nawet więcej, czuł jakby od nowa nauczył się chodzić, lepiej chodzić.
"Dziwne uczucie" - pomyślał.
Nie zastanawiając się co znajduje się w szklance wypił całą jej zawartość.
"Krew! Co się ze mną dzieje?"
Bogna i Borys od kilku godzin z niecierpliwością czekali, aż Alex się obudzi. Instynktownie, wspólnie postanowili, że go przemienią, ale teraz zdawali sobie sprawę, że to jest początek czegoś wielkiego.
- Wiesz, że inne grupy pomyślą, że tworzymy swoją, własną grupę?-powiedział Borys.
Bogna wiedziała to od samego początku.
- Wiem to doskonale-powiedziała z uśmiechem.
- Taki miałaś plan.
- Oczywiście.
-Siostro, jestem z Tobą, proszę tylko nie ukrywaj przede mną niczego.
Bogna skinęła tylko głową.
- Wiesz co się teraz stanie?
- Wypije krew, którą mu zostawiłam, ale to nie spowoduje, że pragnienie zniknie, to je wzmocni i zanim zacznie jakoś nad tym panować minie trochę czasu.
- Będzie głodny?
- Bardzo.
- To źle, kurewsko źle.
- Już myślałam, że nie przeklinasz - powiedziała śmiejąc się.
- Przeklinam, kiedy sytuacja tego wymaga, a teraz właśnie tak jest. Kurwa!! Zwróci na nas uwagę.
- Dlatego nie możemy go zostawiać samego. Za jakiś czas sam zacznie nad tym panować.
- Kiedy? Ile czasu będzie na tak wielkim głodzie?
- Zakładając, że będzie jadł codziennie to tydzień.
- By to chuj. Dlaczego się śmiejesz? To nie jest śmieszne.
- Trochę jest.
I w tym właśnie momencie usłyszeli dźwięk otwieranych okien na strychu, ruszyli, a kiedy stanęli w progu, Alexa nie było, szklanka była pusta, a Bogna nie przestawała się śmiać.
Alex nawet nie zorientował się, że wyskoczył z ostatniego piętra kamienicy i że biegł z prędkością geparda. Nawet nie pomyślał o tym, że wczoraj siedział na ławce w parku i miał myśli samobójcze, a dziś jest zupełnie kimś innym.
"Krew, krew, krew".
Przebiegł pól parku nim kogoś zobaczył. Na ławce siedziało trzech chłopaków w bluzach miejscowej drużyny piłkarskiej. Podawali sobie z ręki do ręki papierosa i rozmawiali o dzisiejszym meczu zanim go dostrzegli.
- Ej patrzcie, to nie Alex biegnie w naszym kierunku? - powiedział jeden z chłopaków.
- Chyba to on.
- Co on odpierdala?
- Co jest ziom?
Wbił swe ostre jak noże chirurgiczne zęby w szyję tego, który nazwał go ziomem. Zrobił to tak mocno, że kręgosłup pękł, a głowa prawie oderwała się od reszty ciała. Czuł jak przez gardło przepływa mu gorąca krew, jak jego ciało dostaje nowych mocy, jak umysł staje się jaśniejszy, jakby stał się superbohaterem z komiksów. Nie przejmował się dwoma pozostałymi chłopakami, nie musiał. Obaj byli już martwi. I mimo, że Borys i Bogna z daleka widzieli jak ich pierwszy uczeń dokonuje swojego pierwszego ataku byli w stanie z niewyobrażalną szybkością dobiec do pozostałych chłopaków i wyrwać im głowy zanim zdążyli krzyknąć. "Krzyk stanął im w gardle" - powiedziała poźniej Bogna. Kiedy Alex chwilowo zaspokoił pragnienie, wyprostował się i spojrzał na rodzeństwo.
- Jesteście tacy sami.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a krew lśniła na ich zębach.

Komentarze