top of page
tlo.png
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 22 cze 2025
  • 3 minut(y) czytania

Od ich pojawienia się w stolicy, liczba niewyjaśnionych morderstw i zaginięć w Warszawie wzrosła znacznie, tak samo jak wzrosłaby liczba ofiar afrykańskiej wioski w której zamieszkały trzy wściekłe i głodne dorosłe lwy.

Ludzie jeszcze nie zaczęli panikować, jednak niewiele brakowało, znaleźli się nawet tacy influencerzy co to wmawiali swoim wyznawcom, że tajne służby Trzaskowskiego usuwały zwolenników Nawrockiego i na odwrót, albo, że w Warszawie tajna organizacja wzorując się na ku-klux-klanie poluje na obcokrajowców.

Emil wiedział jak nikt inny, kto jest tak na prawdę odpowiedzialny za taki stan rzeczy i akceptował to już w chwili wyrażenia zgody na przybycie Borysa, Bogny i Alexa. Rozumiał, że trzy nowe wampiry w mieście, które wcześniej nie stosowały się do jakichkolwiek zasad, mogą pomóc w zmniejszeniu populacji największego miasta w Polsce. Mimo wszystko, postanowił porozmawiać ze swoimi nowymi przyjaciółmi i wytłumaczyć im zasady jakie tu obowiązują.


- To nie jest zwyczajne miasto.- powiedział, do tym razem całej trójki siedzącej przed nim w wygodnych fotelach. - Ludzie wiedzą o naszym istnieniu w nim i akceptują je, nie może być inaczej, to nie my czy oni rządzą i rozdają karty, tu nie ma znaczenia kto ma większe zęby, choć po minie Alexa widzę, że myślał inaczej. Tu pieniądz rządzi, tak jak w każdym większym mieście, a my mamy ich bardzo dużo. -  Emil dał im chwilę na zastanowienie, na przetrawienie tych informacji, jedynie Borys wydawał mu się nie być zaskoczonym. - Nie dziwi cię to przyjacielu.


Borys uśmiechnął się delikatnie, wyglądał zupełnie jak młody bóg, ktoś kto wie, że posiada wszystkie pieniądze tego świata, ktoś kto zdaje sobie sprawę ze swej nieprzeciętnej  urody, wyglądał zupełnie jak student któremu profesor chce zdradzić tajemnice swojego sukcesu o której on wie od dawna.

- Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.- powiedział jedynie Borys.

- No tak, inaczej nie rozmawialibyśmy o tym w tej chwili.

Borys jedynie skinął głową, Bogna i Alex wydawali się zaskoczeni.


- Oglądaliście kiedyś film Faceci w czerni? - zapytał niespodziewanie gospodarz.

- Przyszliśmy rozmawiać o filmach? - rzucił Alex, na co pozostała trójka przeszyła go takim wzrokiem, że miał ochotę się schować pod fotel, albo wybiec z pokoju i wrócić na Śląsk, albo nawet wyjść na taras i spalić się ze wstydu.


- Istnieje coś takiego jak wampirza policja? - zapytała Bogna patrząc w dalszym ciągu na skulonego Alexa.

- Oj istnieje, ma się dobrze, nawet się rozwija. Pracują w niej nie tylko ludzie, ale też wampiry. - powiedział Emil.

- Wampiry? Jak? Po co? - powiedzieli jednocześnie Borys i Bogna co rozluźniło atmosferę i wszyscy, oprócz Alexa zaśmiali się głośno.

- Nie wszyscy byli zadowoleni po przemianie, nie każdy kto stał się wampirem doceniał ją, zresztą nie ma się co dziwić, nie każdy jest na tyle silny, żeby na samym początku, gdy pierwszy raz czuje pragnienie i głód umiał się powstrzymać.


- Emil zerknął na Alexa, na co ten znowu skulił się w sobie. - Nie miałeś ochoty udać się do swoich bliskich, nie chciałeś wrócić do domu?

- Alex…- zaczęła Bogna chcąc pomóc przyjacielowi.


Emil spojrzał na nią niczym ojciec na córkę chcąc ją uciszyć, w tym pokoju to Emil był sędzią, ojcem i katem i to od niego zależało, kto może mówić, kto ma milczeć i kto wyjdzie z tego pokoju w jednym kawałku.


- Chciałem się zemścić.- powiedział Alex nie podnosząc wzroku.

Rodzeństwo zerknęło na niego zaskoczone co nie uszło uwadze Emila.

- Zrobiłeś to? - zapytała Bogna.

- Nie, ale nie dużo brakowało.

- Dokończycie sobie to później, teraz musicie jedynie wiedzieć, że nie możecie sobie bezkarnie polować, w mieście istnieje coś jakby policja, która myśli, że ma nas pod kontrolą, a ja chcę, żeby tak właśnie myśleli. Rozumiecie? - na to pytanie cała trojka przytaknęła, co było również zakończeniem spotkania.


Podróż z ostatniego piętra warszawskiego giganta dla Alexa trwała całą wieczność. Jakby zatrzymał się w czasie.

W dniu, gdy Borys wywiózł ich do stolicy miało się wydarzyć coś czego najprawdopodobniej żałowałby przez całe wampirze życie, planował to od kilku dni nie mówiąc nic przyjaciołom. Chciał wyssać krew z obojga swoich rodziców i pytanie jakie mu się teraz wpychało do głowy niczym nieproszony gość do domu napawało go lękiem, sprawiło, że znowu poczuł się zupełnie tak jak wtedy, gdy był człowiekim. Znowu poczuł się opuszczony i samotny jak Tom Hanks na bezludnej wyspie.

Komentarze


Krew na zębach
bottom of page