top of page
tlo.png
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 30 sie 2025
  • 2 minut(y) czytania

Historia nie pamięta chwili, gdy w jednym pomieszczeniu w tym samym momencie przebywało tyle wampirów z wyższych sfer. Plotki o tym, jakoby rycerze okrągłego stołu wysysali krew z ludzkich ciał nie znalazły żadnego potwierdzenia w zachowanych i zabezpieczonych w brytyjskich muzeach księgach. Uczniom Jezusa również nie udowodniono nic z tych rzeczy, chociaż niektórzy uczeni, skonfliktowani z kościołem twierdzili, że zamiana krwi w wino może symbolizować zupełnie coś innego jak się powszechnie uważa, albo nawet, że nie symbolizuje nic nadzwyczajnego, że było to jedynie dzielenie się własną krwią z innymi wampirami. Wielu było skłonnych się z tym zgodzić, gdyż zmiana krwi w winno wydaje się bardziej absurdalna od istnienia miłośników ludzkiej krwi.


Obecni w tym pomieszczeniu wampirzy przywódcy trzymali w swoich rękach wielkie kielichy wypełnione krwią dostarczoną z warszawskiego centrum krwiodawstwa. Wszyscy zebrani zdawali sobie sprawę z wagi tego wydarzenia, dlatego nikogo nie zdziwiła  obecność siedzącego w jednym rogu wielkiego pokoju mężczyzny z ołówkiem i zeszytem na kolanach i nieznanego nikomu malarza stojącego w drugim rogu przed drewnianą sztalugą z ustawionym na niej gotowym podobraziem do uwiecznienia tej chwili. Podczas organizowania spotkania, wszyscy zainteresowani zgodzili się na utrwalenie ten sceny, wszyscy też zastanawiali się, kto otrzyma gotowy obraz na własność.


Aleksander przybył w towarzystwie trzech wampirów, mimo, że świeżo przez niego przemienionych wyraźnie panujących nad swoim pragnieniem. Na dowód tego cała trójka odmówiła poczęstunku jakim był krwisty kielich, co nie uszło uwadze innych. Aleksander argumentując z niechęcią ich obecność, twierdził, że pochodzenie stawia ich w hierarchii wyżej od niektórych tu obecnych.


Obok Emila siedział rownież Władimir po jednej jego stronie, oraz Borys i Bogna po drugiej. Za nimi pod ścianą siedzieli wszyscy wojownicy Władimira wraz z Jurijem, który nie był już potrzebny Aleksandrowi.


- Jak zdobyłeś tak cennych towarzyszy Aleksandrze? - zapytał Emil, który jako jedyny nie czuł się skrępowany obecnością wielkiego, legendarnego wręcz wampirzego króla.

- Byłem cierpliwy - odpowiedział patrząc wprost w oczy gospodarza.


Oj tak, był cierpliwy. Wszyscy dostrzegali przerażająco starą skórę, wystające brutalnie granatowe żyły spod niej, wielkie pożółkłe paznokcie i stare oczy, które widziały więcej niż wszyscy tu obecni razem wzięci. Co ciekawe dostrzegali to też Borys i Bogna, którzy często spoglądali w stronę swojego rzekomego ojca. On natomiast nie spojrzał w ich kierunku ani razu.


Gdy cztery godziny później wszyscy zebrani mogli w końcu zerknąć na ukończone dzieło malarza, nikt się nie zdziwił, gdy na pierwszym planie, najbardziej wyrazistą postacią na płótnie okazał się Aleksander. Malarz perfekcyjnie oddał charakter spotkania i hierarchię towarzyszących w nim wampirów. Wspaniale dobrał kolory i z wielką dokładnością odwzorował każdy szczegół każdego z tu obecnych.

Kronikarz natomiast ze szczegółami zapisał wszystko co zostało powiedziane i postanowione. I nawet był dumny, że brał udział w tak historycznym wydarzeniu, mimo iż postanowiono na nim podporządkować sobie ludzi i przejąć panowanie nad światem.

Komentarze


Krew na zębach
bottom of page