- Kamil Polka
- 12 paź 2025
- 3 minut(y) czytania
Z perspektywy Bogny, nic się nie działo, wojna jakiej naiwnie się spodziewała, mogłaby być pyskówką dwojga dzieciaków w piaskownicy, sypaniem sobie piaskiem w oczy, albo szarpaniem grabek i łopatki. Pomyślała, że najwidoczniej nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu takiego konfliktu. Jest niczym turysta wpatrujący się w najdziwniejszy obraz jaki jego oczy w życiu widziały, kolorowe plamy mające rzekomo coś znaczyć.
- Zauważyłeś, że nic się nie dzieje? - zapytała Borysa, gdy zostali sami siedząc po przeciwnych stronach wielkiej skórzanej sofy, zajmującej całkiem spory kawałek ogromnej zamkowej komnaty.
Borys podniósł najpierw głowę znad książki, zamknął ją zostawiajac zakładkę w miejscu w którym skończył czytać i spojrzał na siostrę. Dopiero teraz Bogna zwróciła uwagę na tytuł oprawionej w grubą okładkę lektury.
- Co to jest? - zapytała.
- Sztuka wojny - odpowiedział wzruszając ramionami.
- I co? Wiesz co to może oznaczać? W sensie, że nic się nie dzieje. Mam wrażenie nawet, że wcześniej, jakoś tak było więcej hałasu. Wiesz, te zebrania, takie tajne, z jakimś malarzem, jakimś kronikarzem, takie złowieszcze, myślałam, że przygotowujemy się do podboju świata, a tymczasem siedzimy tutaj i robimy to samo co robiliśmy wcześniej.
- Nie jestem pewien, ale - powiedział Borys i przysunął się bliżej Bogny - też zwróciłem na to uwagę, wczoraj. I przypomniał mi się ten tytuł, że mam go gdzieś na półce, schowany pomiędzy innymi książkami do przeczytania.
- No i? - ponaglała go Bogna.
- Spokojnie, jesteśmy wampirami, mamy czas - uśmiechnął się szeroko.
- Pieprzenie! Gadaj w tej chwili.
Przez pół godziny rozmawiali o niuansach prowadzenia bitew, wojen, mniejszych i większych. Ku ich zdziwieniu okazało się, że o zgrozo wojna może być świetną zabawą. Jej planowanie, knowania, próba wyprowadzenia przeciwnika w pole.
- Zabawa dla tych, którym znudziła się gra w szachy - powiedział Borys.
- Tylko kto tu gra z kim? Ludzie nie mają odpowiednich pionków - odparła Bogna. - Oni mogą sobie co najwyżej zagrać w warcaby, ewentualnie zmienić planszę dołączając do nas.
Borys zamilkł, jego twarz wyrażała najwyższe skupienie, uwagę opanowującą go zawsze podczas pracy, gdy tworzył te swoje gry komputerowe. Mówienie do niego teraz było bezcelowe. Nie zareagowałby nawet, gdyby podsunęła mu kielich pełen krwi pod sam nos.
Gdy się w końcu odezwał, był poważny jak nigdy, czujny niczym gepard czający się w wysokiej afrykańskiej trawie.
- Aż wstyd, że na to nie wpadliśmy od razu. Powinnismy się byli domyślić już na zebraniu. Pamiętasz jak na nas patrzył? Jak zerkał na wszystkich?
- Mówisz o ojcu?
- No a o kim? Pewnie, że o nim. Był wściekły. Nie podobało mu się, że musi w ogóle z nami rozmawiać. W jego oczach jesteśmy za mali. Jesteśmy jak te rozpieszczone dzieciaki nie znające swojego miejsca w szeregu.
Borys wstał, a Bogna wodziła za nim wzrokiem, gdy ten kręcił się po pokoju niczym trener drużyny futbolowej podczas odprawy przedmeczowej.
- Jestem pewien - zaczął Borys - że, on właśnie w tej chwili rozkłada pionki po szachownicy. Wymyślając wojnę z ludźmi chciał odwrócić naszą uwagę od siebie samego.
- Będzie próbował przeciągnąć na swoją stronę kogoś z nas - kontynuowała Bogna.
- Będzie usypiał czujność nas wszystkich - powiedział Borys.
- Cały czas nam wmawiając, żeby skupić się na ludziach jako naszych największych wrogach - dodała.
Tym razem to ona zamilkła, co prawda, nie była tak skupiona jak jeszcze kilka minut wcześniej jej brat, jednak wyraźnie, prawie namacalnie, widać było krążące pod czaszką myśli.
- Dlaczego nikt na to nie wpadł? - zapytała po chwili. - Władimir, cokolwiek wcześniej złego o nim myślałam i mówiłam nie należy do tumanów, to samo tyczy się zresztą Emila.
- Może wpadli - odparł po krótkim zastanowieniu.
- Udają, że dali się nabrać?
- Coś w tym stylu - odpowiedział.
Zamilkli na dłuższą chwilę, każdy samodzielnie w swojej głowie próbował rozgryźć przeciwnika, wejść do jego głowy, poczuć się jak on i go zrozumieć, przewidzieć jego następne ruchy.
- Co robicie? - zapytał Alex, który pojawił się niczym ninja nie wiadomo skąd, nie wiadomo kiedy. - Wyglądacie jak Pinky i Mózg.
Borys i Bogna nie musieli patrzeć na siebie, żeby zadać sobie nieme pytanie, czy myślisz o tym samym? Byli rodzeństwem, byli bliźniakami. Poza tym, właśnie dotarło do nich, że Alex ostatnio nie jest sobą.

Komentarze