top of page
tlo.png
  • Zdjęcie autora: Kamil Polka
    Kamil Polka
  • 21 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Łypie na mnie spod byka, albo jest przesadnie miła. W ogóle jej nie rozumiem.

Pewnej nocy wróciła cała we krwi, zupełnie, jakby brała w niej kąpiel. Jestem pewien, że oczekiwała mojej reakcji. Czegokolwiek. Nagany jak w szkole? Lania rózgą? Wrzasków i krzyków? Sam nie wiem.

Oj jaka była poirytowana moim milczeniem. Tak bardzo, że sama zaczęła wrzeszczeć.

- Myślisz, że kim jesteś? - ślina leciała jej z ust jak wściekłemu psu. - Nie jesteś lepszy ode mnie! - dokończyła i poszła.


Nawet nie zdążyłem powiedzieć, że nie wiem o czym mówi. Zupełnie, jakby taki miała zamiar, jakby wcale nie chciała rozmawiać. Jedynie pokazać swoje fochy i zmyć się jak tchórz.


Dziś będzie inaczej.


Borys siedział w mroku, jak wampir, nie ma co ściemniać. Czuł się z tym świetnie. Przez okno dostrzegał niewyraźny blask księżyca. Chyba się chowa - pomyślał. - Jak ja.


Nie czeka długo, sam przed chwilą wrócił. Przyglądał się zakochanym parom, obmacującym się w parku, na ławkach, w zupełnych ciemnościach. Dziwił się, że robią to w ten sposób. Jakby nie chcieli na siebie patrzeć. Słyszał za to ich jęki, wyznania miłości, ciężkie oddechy.

Dziś nie jadł. Nie chciał im tego zabierać. Nawet jeżeli nie podobało mu się wcale. Ta ich miłość. Bez wyrazu. Wyzbyta z emocji.


Głodny, wbity w fotel wyczekiwał jej przybycia. W wielkiej komnacie tego warszawskiego pałacu. Kupionego dawno temu, wyremontowanego i wyposażonego jak dla elit. A oni siedzieli w ciemnościach, zamknięci dla świata, ukrywający się. Mogliby to robić i w jaskiniach. Po co komu te wszystkie kosztowności na ścianach, skoro nie ma komu tego pokazać?


Wampirzy żywot ma do siebie, że wiele czasu spędza się na rozmyślaniu. Nad tym jednak główkuje pierwszy raz. I w tym jego rozumowaniu wydało mu się to teraz takim marnotrawstwem.


Po kiego grzyba trzymać te obrazy na ścianie, montować te lustra w wielkich ramach, po co te figurki w rogach, wielkie szafy z prawdziwego drewna robione na zamówienie? Równie dobrze byłoby zaopatrzyć się w jakieś Ikei.

A gdyby tak zorganizować bal? Jak w bajkach. Jak w filmach. Po zmierzchu. Dla wampirzej elity? Dlaczego nie?

Jego wzrok powędrował na obraz przedstawiający siedzącego na koniu anonimowego rycerza bez hełmu, patrzącego wprost w jego oczy. Jakby się z nim zgadzał. Wyglądał o wiele lepiej jak te obrazy wiszące w muzeach, a wisi tu taki samotny, skazany na zapomnienie.


Usłyszał hałas, głośne rozmowy dobiegające od bramy, zbliżające się, pewnie, swobodnie, jakby szły tu wcale nie przez przypadek. Usłyszał dźwięk otwieranych drzwi, po chwili ich trzask. Ktoś wyrażał swój zachwyt nad tym co tu dostrzegł. Borys uśmiechnął się. Usłyszał kroki na schodach, dużo kroków. Czuł wyraźnie odór ludzkiego ciała, ludzkiej krwi. Słyszał ich oddechy, przyspieszone bicie serca. Podniecenie narastało w nim wraz ze zbliżaniem się tych nieznajomych.


Najwidoczniej rozmówi się z siostrą odrobinę później.

Komentarze


Krew na zębach
bottom of page